Pałac Łopuchinów Chróścin

W niewielkiej wsi Chróścin, kilka kilometrów od Bolesławca w powiecie wieruszowskim, stoi budowla która nijak nie pasuje do okolicznych krajobrazów. Neogotycki pałac z kamienia, czasem nazywany zamkiem, to pamiątka po rosyjskiej rodzinie, która trafiła tu w okolicznościach, o których wolałoby się zapomnieć. Historia tego miejsca zaczyna się od konfiskaty polskich majątków i carskiej nagrody za tłumienie powstania, a kończy na domu pomocy społecznej, który funkcjonuje tu od ponad siedemdziesięciu lat.

Sama budowla robi wrażenie. To nie typowy dworek szlachecki, jakich pełno w okolicy, tylko solidna kamienną rezydencja w stylu eklektycznym z elementami neogotyki. Otoczony parkiem, położony między lasem a rzeką Prosną, pałac wyróżnia się na tle wiejskiej zabudowy.

Pałac Łopuchinów Chróścin
Chróścin 47, 98-430 Chróścin
★ 4.6
Pałac w Chróścinie to niezwykła budowla, która wyróżnia się w malowniczym krajobrazie Wieruszowa. Zbudowany w stylu neogotyckim, jest świadkiem burzliwej historii regionu i dawnych czasów rosyjskiej arystokracji. Otoczony pięknym parkiem i blisko rzeki Prosny, zachwyca nie tylko architekturą, ale także klimatem, który przenosi w czasie.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • neogotycka architektura
  • bogata historia
  • malownicze otoczenie
  • park z unikalnymi drzewami
  • bliskość rzeki Prosny

Historia pałacu – od carskiej nagrody po polską niepodległość

Dzieje tego miejsca sięgają roku 1866, kiedy car Aleksander II postanowił hojnie nagrodzić generała lejtnanta Mikołaja Krasnokuckiego. Za co? Za „zasługi” w tłumieniu powstania styczniowego w rejonie Kalisza. Nagroda była więcej niż sowita – cały majorat złożony ze skonfiskowanych polskich majątków: Chróścin, Bolesławiec, Kamionka, Wiewiórka, Mieleszyn, Mieleszynek, Krzyworzeka i Mokrsko.

Generał nie cieszył się tym bogactwem długo. W 1890 roku przekazał dobra jako posag swojej córce Tatianie, która wyszła za mąż za Iwana Nikołajewicza Łopuchina, również generała armii carskiej. Młode małżeństwo zamieszkało najpierw w drewnianym dworku, który stał na terenie majątku. Nie przypadł im jednak do gustu – postanowili wznieść coś odpowiadającego ich pozycji społecznej i ambicjom.

Stary dworek sprzedali Żydowi o nazwisku Majerowicz, który rozebrał go, przewiózł i postawił przy Rynku w Bolesławcu. Budynek przetrwał do września 1939 roku, kiedy spłonął podczas działań wojennych. Tymczasem Łopuchinowie kupili od miejscowego chłopa kawałek łąki między lasem a Prosną i tam, około 1890 roku, rozpoczęli budowę nowej rezydencji.

Istnieją dwie wersje dotyczące początków budowy pałacu. Według jednej, budowę rozpoczął jeszcze w 1888 roku generał Krasnokucki, a Łopuchinowie jedynie ją dokończyli. Druga wersja głosi, że to młode małżeństwo Łopuchinów od podstaw zaprojektowało i wybudowało swoją rezydencję.

Życie rosyjskiej rodziny na polskiej ziemi

Pałac stał się centrum niewielkiego rosyjskiego świata na pograniczu zaborów. W pobliżu, w sąsiedniej Goli, stacjonowali rosyjscy żołnierze – 5 Doński Pułk Kozaków i Brygada Straży Granicznej ze sztabem w Wieluniu. Pilnowali granicy rosyjsko-pruskiej, która biegła niedaleko, wzdłuż Prosny. Stały tam koszary, magazyny, stajnie, plac ćwiczeń. Rosyjscy pogranicznicy modlili się w kaplicy cerkiewnej wybudowanej przez Łopuchinów, tam też znajdował się ich cmentarz.

Do pałacu sprowadzono rosyjską służbę, urządzono park między budynkiem a rzeką. Bywali tu goście z Rosji, członkowie rodziny, którzy czuli się tutaj jak we własnym kraju – bo formalnie tak było. Łopuchinowie żyli jednak w symbiozie z miejscową ludnością. Kiedy w 1903 roku Prosna wystąpiła z brzegów jak nigdy dotąd i zalała okoliczne tereny, Iwan Nikołajewicz osobiście kierował akcją pomocy dla mieszkańców. Pomagała cała rodzina.

Ta powódź przyniosła rodzinie tragedię – syn Łopuchinów utonął w bagnach podczas akcji ratunkowej. Jego ciało złożono w krypcie rodzinnej kaplicy. Tatiana Łopuchina, chcąc podziękować strażakom z Bolesławca za pomoc w poszukiwaniach, własnoręcznie wyhaftowała dla nich sztandar ze świętym Florianem.

Rok później, 12 września 1904, w Chróścinie wybuchł groźny pożar, w którym spłonęło 50 zabudowań. Rodzina Łopuchinów znów pomogła mieszkańcom, dostarczając posiłki, drewno i słomę na odbudowę domostw.

Od pierwszej wojny do współczesności

W latach 1914-1918 pałac przejęli Niemcy. Iwana Nikołajewicza aresztowano. Po zakończeniu wojny i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, sytuacja rodziny stała się nie do utrzymania. W 1918 roku Łopuchinowie opuścili Chróścin, choć formalnie majątek pozostał ich własnością jeszcze przez kilka lat. Dobra ziemskie zostały znacjonalizowane i rozparcelowane.

W 1922 roku Iwan Łopuchin sprzedał pałac rządowi Rzeczpospolitej. Co ciekawe, zachowały się zdjęcia świadczące o tym, że seniorowie Łopuchinowie odwiedzili jeszcze swój dawny dom w czerwcu 1926 roku, w towarzystwie polskich przyjaciół – pań Dylweskich. Zostali sfotografowani na tle pałacu, który już do nich nie należał.

W latach dwudziestych uruchomiono w budynku sierociniec. W kolejnej dekadzie mieścił się tu internat szkoły rolniczej dla dziewcząt. Podczas drugiej wojny światowej Niemcy urządzili w pałacu dom wypoczynkowy dla żołnierzy z frontu, a także stacjonowało tu dowództwo armii niemieckiej.

W 1952 roku w pałacu otwarto Dom Opieki Społecznej, który funkcjonuje do dziś pod nazwą Dom Pomocy Społecznej „Chróścin-Zamek”. To największa zmiana, jaka spotkała budynek – od ponad siedemdziesięciu lat służy osobom potrzebującym wsparcia i opieki.

Cerkiewka prawosławna – drugi zabytek Chróścina

Tuż obok pałacu stoi murowana cerkiewka prawosławna pod wezwaniem św. Jerzego, wzniesiona pod koniec XIX wieku jako kaplica rodowa Łopuchinów. Po drugiej wojnie światowej budowla popadała w ruinę i ulegała dewastacji. Długo należała do parafii katolickiej w Chróścinie, ale w 2006 roku została przekazana parafii prawosławnej z Częstochowy.

Dzięki środkom unijnym w 2013 roku ukończono odnowienie elewacji zewnętrznej i zbudowano nowe schody. Wnętrze wciąż czeka na restaurację. Cerkiew jest jedyną wiejską świątynią prawosławną w całym województwie łódzkim, co czyni ją wyjątkowym zabytkiem w regionie.

W podziemiach kaplicy znajduje się krypta, w której spoczęli członkowie rodziny Łopuchinów i osoby z nimi związane. To miejsce pamięci po rodzinie, która przez kilkadziesiąt lat była częścią lokalnej społeczności.

Dla kogo to miejsce i co można zobaczyć

Trzeba uczciwie powiedzieć – Pałac Łopuchinów nie jest typową atrakcją turystyczną. Budynek pełni funkcję Domu Pomocy Społecznej, więc nie można po prostu przyjść i zwiedzać go jak muzeum. Zwiedzanie wnętrza możliwe jest wyłącznie po uprzednim uzgodnieniu z dyrekcją ośrodka, a i wtedy trzeba liczyć się z ograniczeniami wynikającymi z funkcji budynku.

Z zewnątrz można podziwiać architekturę pałacu i otaczający go park. Warto też zajrzeć do cerkiewki św. Jerzego, która znajduje się w pobliżu. To miejsce bardziej dla miłośników historii, architektury sakralnej i osób zainteresowanych śladami rosyjskiej obecności na ziemiach polskich niż dla rodzin z dziećmi szukających rozrywki.

Chróścin leży w gminie Bolesławiec, w powiecie wieruszowskim, na pograniczu województwa łódzkiego i wielkopolskiego. To rejon stosunkowo mało znany turystycznie, z dala od głównych szlaków. Właśnie dlatego warto się tu wybrać – nie ma tłumów, nie ma komercji, jest za to autentyczność i spokój.

Jak dojechać i informacje praktyczne

Dojazd do Chróścina nie należy do najtrudniejszych, choć trzeba wiedzieć dokąd jechać. Z centrum wsi należy kierować się drogą na Byczynę. Przy drogowskazie „Chróścin-Zamek” trzeba skręcić w lewo i jechać prosto, aż pałac stanie się widoczny. Obiekt znajduje się około kilometra od głównej części wsi.

Niestety, brak informacji o regularnych godzinach otwarcia dla zwiedzających czy cenach biletów – bo obiekt nie funkcjonuje jako muzeum. Osoby zainteresowane zwiedzeniem wnętrza powinny wcześniej skontaktować się z dyrekcją Domu Pomocy Społecznej „Chróścin-Zamek” i uzgodnić możliwość wizyty. Nie ma gwarancji, że taka wizyta będzie możliwa – wszystko zależy od aktualnej sytuacji w ośrodku.

Cerkiewka prawosławna jest dostępna podczas nabożeństw odprawianych przez parafię z Częstochowy. Warto wcześniej sprawdzić terminy liturgii, jeśli zależy nam na zobaczeniu wnętrza. Z zewnątrz można oglądać budynek w dowolnym momencie.

Na zwiedzanie okolicy warto przeznaczyć godzinę, może półtorej – jeśli uda się wejść do środka pałacu lub cerkwi, można zostać dłużej. To dobry punkt na trasie po mniej znanych zabytkach regionu łódzkiego i wielkopolskiego. W okolicy znajduje się Bolesławiec (nie mylić z dolnośląskim miastem ceramiki – to zupełnie inna miejscowość), Wieruszów czy Wieluń z jego historycznym centrum.

Miejsce nie ma zaplecza turystycznego – brak parkingu, punktów gastronomicznych czy toalet dla zwiedzających. To po prostu działający ośrodek pomocy społecznej z zabytkiem architektury, który można podziwiać z zewnątrz i poznać jego historię.